Jesteś tutaj: Home » Adventure Team » Mech a sprawa polska

Mech a sprawa polska

Pani dużo mówiła, bardzo dużo, ale tak naprawdę chodzi o mech – powiedział pan Odon, tłumacząc na polski słowa naszej węgierskiej przewodniczki, i uśmiechnął się szeroko. No bo co miał powiedzieć? Byliśmy w Jaskini Anny w Lillafured, a nad nami w formie stalaktytów, tudzież stalagmitów – któż to spamięta – wisiały monstrualne kamiennie dynie i kalafiory, kamienne liście i gałązki. Mech wreszcie. Przedpotopowy mech z kamienia. 

TG_161025_NatGeo_TAT_Wegry_2895

Wapienną jaskinię odkryto w roku 1833, przy okazji doprowadzania wody do hutniczego pieca nad pobliskim jeziorem Hamor. Potem, stopniowo, zaczęto odkrywać kolejne jej odsłony i wykuwać przejścia pomiędzy nimi. Grotami zachwycał się węgierski wieszcz Sandor Petofi i kolejni szczęśliwcy, którzy tu mieli okazję zawitać. Potem jednak trochę o niej zapomniano i wreszcie zamknięto. Lata świetności przyszły sporo później, już w XX wieku. W 1912 roku ponownie otwarto Annę, po 15 latach wykuto drogi do kolejnych korytarzy i doprowadzono światło elektryczne.TG_161025_NatGeo_TAT_Wegry_2898

Dziś turyści mogą podziwiać około 400 metrów szlaku, na którym są 34 podziemne sale. Panuje tu stała temperatura 10 stopni. No i jak w każdej porządnej jaskini latają nietoperze. 

TG_161025_NatGeo_TAT_Wegry_2957

Punktem numer dwa na naszej liście był tego dnia zamek Diosgyori na obrzeżach Miszkolca. Zamek średniowieczny, częściowo odbudowany z ruin. O tyle dla nas ciekawy, że mocno związany z osobą Ludwika Wielkiego – po madziarsku zwanego Nagym Lajosem –  króla Węgier, ale też, w latach 1370 – 1382 króla Polski (u nas Ludwik znany był z kolei jako Węgierski lub Andegaweński). Pomnik Nagyego Lajosa strzeże wejścia do fortecy. Za furtką zaś możemy dowiedzieć się sporo o jego życiu i politycznym dorobku. Wymowna jest już królewska flaga herbowa, na której znajdziemy cztery pola z czterema herbami: 1. Andegawenów – z którego to francuskiego rodu się wywodziła się rodzina jego ojca, Karola Roberta (matka z kolei, Elżbieta, była córką Władysława Łokietka), 2. królestwa Węgier, 3. królestwa polskiego i 4. Dalmacji, która również należała wówczas do Węgier (dziś w granicach Chorwacji). Imponują rozwieszone tu mapy, pokazujące ogromne państwo Ludwika i jego wojenne wyprawy. W sumie trudno się dziwić, że nasi gospodarze wciąż są z niego dumni. My chyba jednak mniej. Ale warto pamiętać, że córką Ludwika Węgierskiego była królowa Jadwiga – dziś święta. Kobieta, która – chcąc, nie chcąc – poprzez swoje małżeństwo z Jagiełłą znacząco zmieniła bieg historii, przyczyniając się do powstania polsko – litewskiego imperium. 

TG_161025_NatGeo_TAT_Wegry_2986

Spore zainteresowanie wzbudziło wśród zwiedzających królewskie łoże. A w zasadzie łóżko. Z baldachimem i wygodne, ale krótkie, nawet jak na średniowieczne czy renesansowe standardy (mówiąc wprost: ludzie nie wzrastali wówczas tak wysoko jak dziś). Poprawkę trzeba brać na to, że mieszkańcy zamku, podobnie jak większość im współczesnych spali na półsiedząco. Dlaczego? Wytłumaczenia są dwa: 1. Uważano, że sen w pozycji leżącej grozi wylewem krwi do mózgu, 2. Leżenie  w łożu kojarzy się z tzw. pozycją trumienną. Siedzenie senne było więc swego rodzaju zaklinaniem rzeczywistości. Zaklinaniem śmierci. 

TG_161025_NatGeo_TAT_Wegry_3021

Tak na marginesie, spacerując – nie tylko po zamku, ale po całym tym fajnym i przyjaznym nam kraju – czuje się tu wielką tęsknotę za dawną świetnością i potęgą. Za niecałe cztery lata minie setna rocznica Traktatu z Trianon, który był odpryskiem Traktatu Wersalskiego. Znając jego postanowienia łatwiej zrozumieć  sentymentalną naturę Madziarów. Dla Węgier Trianon oznaczało utratę dwóch trzecich terytorium i dwóch trzecich ludności. Rozbioru dawnego królestwa dokonały: Austria, Rumunia, Czechosłowacja, królestwo SHS, które później przemianowano na Jugosławię, a także… właśnie powstająca z martwych Polska. Trafił nam się wprawdzie jedynie malutki skrawek w postaci Spiszu i Orawy, ale jednak. 

TG_161025_NatGeo_TAT_Wegry_3184

Po emocjach natury historycznej trafiliśmy do domu termalnego Miskolc Tapolca. To jedyny w Europie tego rodzaju ośrodek – tryskające z ziemi ciepłe źródła ulokowane są w wielkiej naturalnej grocie. Przez dobrze ponad godzinę pławiliśmy się więc w wodnych oczkach i zwiedzaliśmy kolejne zalane wodą jaskinie. Jedyny mankament? Podczas tych peregrynacji nie towarzyszył nam ani jeden kieliszek wina. 

TG_161025_NatGeo_TAT_Wegry_3155